Borsuk

Borsuk – właściciel podziemnego pałacu

gromada: ssaki (Mammalia)
rząd: drapieżne (Carnivora)
rodzina: łasicowate (Mustelidae)
gatunek: borsuk (Meles meles)
liczebność w Polsce: ok. 12 tys. osobników; gatunek łowny, z okresem ochronnym od 1 XII do 31 VIII; przez cały rok wolno a
niego polować w miejscach występowania głuszców i cietrzewi
wysokość: ok. 30 cm
długość ciała: do 90 cm (plus ogon 20 cm)
waga: 10–11 kg wiosną, 15–20 kg jesienią
długość życia: 16 lat

Borsuk to gatunek średnio liczny w Polsce, zasiedlający wszystkie regiony kraju z wyjątkiem wysokich gór. Ponieważ cechuje się bardzo dużą ostrożnością i prowadzi nocny tryb życia, o spotkanie z nim wcale nie jest łatwo. Borsuki fascynowały mnie od dzieciństwa ze względu na piękny pasiasty pyszczek oraz potężne, porównywalne z niedźwiedzimi, pazury. W książkach wyczytałem, że zwierzęta te żyją w lasach, a także w niewielkich zagajnikach i kępach starych drzew wśród pól. Przez wiele lat wypatrywałem borsuka z samochodu, jadąc przez takie tereny, czy to z rodzicami na wieś do rodziny, czy na wakacje do Puszczy Augustowskiej. Pierwszy raz udało mi się go zobaczyć w ten sposób po ok. 30 latach, na bardzo mało uczęszczanej drodze na Bagnach Biebrzańskich. Jechałem bardzo powoli, a borsuk biegł przede mną przez kilkaset metrów, usiłując znaleźć miejsce, gdzie mógłby zejść z grobli, którą biegła droga, na suchy kawałek gruntu. Był przestraszony i obserwowanie go nie należało do ciekawych. Na swoje szczęście już kilkanaście lat wcześniej zorientowałem się, że spotkanie z borsukiem trzeba wypracować innymi metodami, najpierw zgłębiwszy wiedzę o jego trybie życia i zwyczajach.

Lasy liściaste i mieszane oraz ich skraje, a także zagajniki śródpolne to typowe środowiska życia borsuka. Najważniejszym miejscem dla każdego borsuka jest jego nora, w pobliżu której koncentruje się życie rodziny. Nory osiągają imponujące rozmiary i są bardzo starannie utrzymywane. Właściciele stale je ulepszają – budują nowe otwory wlotowe, komory noclegowe i szyby wentylacyjne oraz wąskie ślepe korytarze, do których w razie potrzeby wciskają się tyłem i bronią przed psami myśliwskimi lub wilkami. Nora ma czasem nawet kilkanaście wejść i wiele podziemnych komór, w których może się zmieścić kilka zwierząt. W największej, centralnej komorze przychodzą na świat młode (od dwóch do pięciu) i spędzają tam pierwsze tygodnie życia.
Borsuki potrafią się wkopać na kilka metrów w głąb ziemi. Wejścia do nory są rozrzucone na powierzchni do 350 m2. Średnica otworu wlotowego jest znacznie większa niż w norze lisa i wynosi 40–50 cm. Na zewnątrz, niedaleko, znajduje się latryna, w postaci niewielkiego dołka w ziemi, do którego borsuki regularnie się załatwiają po wyjściu z nory. Inne latryny zlokalizowane są w różnych widocznych miejscach – w ten sposób zwierzęta zaznaczają swoje prawo do terytorium.
Nory przekazywane są z pokolenia na pokolenie i służą przez kilkadziesiąt lat, a znane są przypadki korzystania z jednej nory przez ponad 100 lat. W cieplejszych porach roku borsuki przesypiają w nich dzień; spędzają tu również zimę – od grudnia do końca lutego lub nawet dłużej, jeśli temperatura spada poniżej –5 st. C. W tej sytuacji jest oczywiste, że poszukiwania należy prowadzić w pobliżu miejsca zamieszkania borsuków. Zwierzęta te najchętniej wybierają na nory stoki lub szczyty zalesionych pagórków, gdzie na powierzchni ziemi znajduje się glina (bardzo dobry materiał na strop komnaty), a pod nią piasek, w którym łatwo się kopie. Korzystne jest sąsiedztwo otwartego terenu – łąki, ugoru lub torfowiska – gdzie borsuki mogą znaleźć pożywienie: dżdżownice, ślimaki, owady i ich larwy, żaby itp. Późnym latem i jesienią wybierają się też do zdziczałych sadów, by żerować na opadłych śliwkach, jabłkach i innych owocach. Zapuszczają się nawet pod domostwa. Znam przypadek borsuka wyjadającego nocami mirabelki spod drzewa rosnącego przed bardzo silnie oświetlonym domem.
Najlepszy okres na prowadzenie obserwacji to późna wiosna i lato, kiedy dni są najdłuższe i borsuki stają się aktywne Borsuki wyściełają komory mieszkalne liśćmi. Ściółkę wymieniają dwa razy do roku – wiosną i jesienią – włócząc ją między łapami, co pozostawia wyraźny ślad jeszcze przed zmrokiem. Wtedy też swoje pierwsze wycieczki odbywają młode, znacznie mniej ostrożne niż osobniki dorosłe.
Borsuki mają słaby wzrok i praktycznie nie są w stanie zauważyć siedzącego nieruchomo na ziemi, ubranego na szaro lub zielono człowieka z odległości większej niż 20–30 m. Jak wiele innych ssaków lepiej niż kształty dostrzegają ruch. Mają za to znakomite słuch oraz węch. Są bardzo czujne i w czasie marszu lub żerowania często węszą i nasłuchują. Na najlżejszy niepokojący sygnał natychmiast uciekają i chowają się w głębokich zaroślach. Siadając na zasiadce na borsuka, zawsze należy spróbować przewidzieć, z której strony może nadejść, i starać zająć stanowisko pod wiatr od spodziewanego kierunku jego pojawienia się. Kluczowa jest przy tym orientacja, gdzie znajdują się najbliższe zamieszkane nory, ponieważ borsuk zwykle podąża na żerowisko stałymi ścieżkami. Tylko wiedząc, skąd będzie szedł, możemy odpowiednio się ustawić względem wiatru. Lornetkę, kamerę czy aparat fotograficzny trzeba mieć zawczasu przygotowane do użycia. Lepiej nimi nie manipulować, rozkładać, mocować na statywie itp. w obecności zwierzęcia. Siedziałem kiedyś na ambonie o wysokości kilku metrów (a więc w miejscu, które wydawało mi się stosunkowo bezpieczne). Kiedy z krzaków u stóp ambony wyłonił się borsuk, postanowiłem zmienić obiektyw na krótszy. Zrobiłem to najostrożniej jak mogłem, ale cichutki szczęk zamka aparatu wystarczył, by zwierzę znieruchomiało, a następnie błyskawicznie uciekło. Przez kilka dni borsuk nie pokazywał się już w tym miejscu, przynajmniej dopóki nie zrobiło się całkiem ciemno.
Czekając, trzeba stale przeczesywać wzrokiem okolicę. Mimo pozornej ociężałości borsuk porusza się bezszelestnie i prawie na pewno go nie usłyszymy! Dlatego miejsce naszej zasiadki musi zapewniać szerokie pole widzenia, bez konieczności odwracania się i przemieszczania. Absolutnie nie wolno się poruszać, gdy zwierzę jest już w zasięgu wzroku – usłyszy i zauważy ruch, a to oznacza koniec obserwacji. Najlepsze wyniki daje obserwowanie borsuków w pobliżu ich nor, gdzie czują się stosunkowo bezpieczne. Główną zasadą jest – jak zawsze w wypadku dzikich zwierząt: przede wszystkim nie płoszyć. Miejsce na zasiadkę należy wybrać bardzo starannie, z uwzględnieniem tych samych czynników co w wypadku obserwacji w miejscu żerowania. Wskazany jest rekonesans za dnia, pozwalający zorientować się, jak rozmieszczone są najczęściej używane wejścia i które są najlepiej widoczne; następnie trzeba wyznaczyć kilka alternatywnych punktów obserwacyjnych w zależności od kierunku wiatru.
Borsucze nory mają do kilkunastu otworów wlotowych, ale zwykle tylko część z nich jest używana.
Łatwo je rozpoznać, bo są starannie utrzymane, niezarośnięte roślinnością, a przed otworem często widać świeżo wyniesiony z nory piasek, usypany w niedużą górkę, od której prowadzi (mniej lub bardziej wyraźna) ścieżka. Jesienią i wiosną mieszkanie jest sprzątane – zwierzęta wynoszą z niej stary mech oraz liście stanowiące wyściółkę gniazda i wnoszą nowe. Trop borsuka z widocznymi, ogromnymi pazurami Najlepsze na rekonesans są godziny południowe, kiedy borsuki śpią w norze i możemy być prawie pewni, że nie zastaniemy ich na zewnątrz (czyli nie będziemy im przeszkadzać). Obserwowałem kiedyś norę w pagórku, w pobliżu którego – w odległości kilkunastu metrów – pilarze przez kilka dni ścinali drzewa. Dwa z nich przewróciły się na pagórek, dokładnie pomiędzy dwoma wejściami. Zwierzęta w tym czasie nie zmieniły trybu życia.
Z borsukiem jest ten kłopot, że nigdy nie wiadomo, z którego otworu wyjdzie, a obserwacja wszystkich naraz zazwyczaj jest niemożliwa. Dlatego warto zdecydować się na taki, który danego dnia ma najkorzystniejsze położenie –pod wiatr – a ścieżka przed nim jest najbardziej wydeptana. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Przed borsuczymi norami zasiadałem zwykle wiosną (od końca kwietnia do lipca) na dwie, trzy godziny przed zachodem słońca. Spędziłem tak mnóstwo wieczorów; udawało mi się zobaczyć borsuka średnio raz na cztery zasiadki. Najczęściej pojawiał się o zmierzchu, kiedy na dworze było już szaro. Nie ma żadnych zapowiadających sygnałów – po prostu nagle, w całkowitej ciszy, z nory wychyla się trójkątny pyszczek. Porusza się we wszystkich kierunkach, co oznacza, że zwierzę węszy. Jeżeli poczuje niebezpieczeństwo – znika, żeby ponowić próbę za kilkanaście lub kilkadziesiąt minut. Jeśli wypadnie ona pomyślnie, wychodzi i znów węszy oraz nasłuchuje. Potem wydeptaną ścieżką udaje się do latryny i na żerowisko.

Nie zapomnę mojej pierwszej obserwacji przy norze. Liczne ślady wskazywały, że jest używana, zająłem więc dobre miejsce i czekałem. Po ponad dwóch godzinach zaczęło się ściemniać. Kiedy już było mało co widać, zobaczyłem jakiś ruch przed wejściem. Coś szarego stało nieruchomo przez kilka minut, po czym powoli ruszyło w moją stronę. Dopiero z odległości kilkunastu kroków rozpoznałem... jenota, który przedefilował spokojnie tuż przede mną. Potwierdził w ten sposób podręcznikową wiedzę, że w borsuczych norach czasem zamieszkują jako sublokatorzy jenoty i lisy. (Kilkanaście lat później w tej samej norze, ale przy innym wejściu, obserwowałem lisią rodzinę wychowującą młode. Borsuki nie przeganiają bowiem lisów ani jenotów, a goście zwykle zajmują korytarz i boczną komorę położone najdalej od borsuczego gniazda). Następnego dnia siadłem w pobliżu innego wylotu. Wiatr mi sprzyjał, ale nie skupiałem się należycie na obserwacji. Po długim dniu, spędzonym w terenie już od wschodu słońca, przysypiałem. Kiedy ocknąwszy się, podniosłem głowę, zobaczyłem przed sobą pięknego dużego borsuka, kroczącego ścieżką w kierunku zarośli. Zamarłem z wrażenia. Zamiast robić zdjęcia przyglądałem mu się. W ostatniej chwili pstryknąłem jedną jedyną klatkę, tuż przed tym, jak zniknął w gęstwinie. Po chwili zapadł zmrok. Można zapytać, dlaczego zasiadałem przy norze na kilka godzin przed końcem dnia, skoro zwierzęta pojawiają się zwykle o szarówce. Odpowiedź jest prosta: zdarza się, choć bardzo rzadko, że wychodzą wcześniej. A wówczas obserwacje są najciekawsze, bo trwają najdłużej. Borsuki sprzątają nory, bawią się z młodymi, biegając w pobliżu wejścia, ostrzą pazury, iskają się itp. Szczególnie emocjonujące są gonitwy i przepychanki borsucząt, kiedy w ferworze zabawy zbliżają się do obserwatora. Dla takich widoków nie żal wielu godzin przesiedzianych na próżno. Jeżeli idąc do nory, z daleka zauważymy borsuka, powinniśmy się wycofać. Szansa na bezszelestne podejście jest bliska zeru.



/tekst pochodzi z książki "Moje spotkania ze zwierzętami"/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz